Zimą 2015 roku po długoletnim epizodzie krakowskim szargany
sprzecznymi emocjami zdecydowałem się wyjechać z Polski. W moim przypadku nie
były to w żadnym wypadku, ani względy finansowe ani ideologiczne. Nie żyło mi
się źle w Polsce. Byłem na swój sposób zadowolony, chciałem spróbować żyć
inaczej. To był wyjazd nie z rozsądku, przeważyły inne względy, ale to nie
temat na post.
Przyznam szczerze, że do listopada ubiegłego roku w ogóle
nie zajmowałem się w jakiś szczególny sposób polityką. Jasne byłem na wyborach
prezydenckich i parlamentarnych, po wyborze p.o. prezydenta przeraziłem się i liczyłem, że
w narodzie jeszcze trochę siły i rozumu. Ba, nie pierwszy i nie ostatni raz się
zawiodłem. Cóż życie.
Od zimy ubiegłego roku do lutego 2016 stałem się bacznym obserwatorem
życia politycznego. Jak nigdy, nocne obrady, twitter, yt, portale i
przerażenie, a bardziej niedowierzanie. Ok., jestem w stanie zrozumieć, że
pobawimy się w odwet. Nawet to rozumiem Polak to jednak zawistny naród.
Taka nasza uroda, ale cyrk, który się wykreował między
czasie po prostu mnie przeraża. Rozumiem, nie dla uchodźców. W porządku,
racjonalnie myśląc co uchodźca miałby robić w Polsce, gdzie pensja minimalna to
jakieś 1200 netto i co z tym zrobić chyba się rozpłakać? Żaden fanatyk nie nawracałby
Polaków – ale ok., zawsze byliśmy bici jak nie przez Niemców to przez Ruskich.
Boimy się rozumiem, nie znamy rozumiem. Trochę się zachowujemy jak taka
szarańcza wszędzie nas pełno, nawet tam gdzie nas nie chcą, ale do nas obcym
wstęp wzbroniony. To co obce nieznane, nie ruszam – rozumiem.
Ten tani, kiczowaty patriotyzm. To z patriotyzmem nie ma nic
wspólnego. Wielka Polska, husaria noszona przez baranów nie znających
podstawowych dat z historii kraju, z mokrymi pachami, który rzuca śmieci tam gdzie
popadnie. Patriotyzm to szacunek do ojczyzny, a nie górnolotne hasła jeszcze w
takim tandetnym wydaniu. To dbanie o wspólne dobro, o to stare drzewo w parku, a to tą staruszka co nie może wejść na
3 piętro z zakupami z biedry. Dopiero później znajomość historii.
Coś co mnie naprawdę boli to stosunek kościoła. Wychowałem
się w katolickim domu – wróć w chrześcijańskim. Nauczono mnie rozróżniać co
dobre i co złe, może nawet trochę idealizuje, ale dekalog był i jest dla mnie
istotny w życiu. Teraz z bólem serca spoglądam na myśl kościoła, celowo z
małego K, które już z tą instytucją jaką powinien się jawić nie ma nic
wspólnego.
Najbardziej zastanawiam się dlaczego skoro na co dzień
pracuje z polskimi klientami to może spotkałem dwóch, trzech cwaniaków, a reszta
to ludzie na wysokim poziomie kultury osobistej. Czemu tylko to chamstwo się
przebija, ta taniość, śmieszność? Ci zakompleksieni, śmieszni, groteskowi,
przerysowani? Czemu słychać tylko oszołomów, czemu 38 mln ludzi rządzi banda,
która domaga się odwetu na każdym.
Kochany Rodaku, Chrystus na krzyżu i biała flaga z napisem żołnierze przeklęci nie czyni Cię patriotą. Kochana koleżanko czy kolego zdjęcie biednego, głodnego pieska czy kotka nie czyni Cię miłośnikiem zwierząt. Drogi kolego, koleżanko udostępnienie strony milion polubień dla JPII nie oznacza, że cokolwiek dla Ciebie znaczył – skoro nawet nie znasz z tytułu jednej jego encykliki. Wszyscy proszący o modlitwę na fb – podziwiam Was za ekshibicjonizm emocjonalny – jak szukam wsparcia to nie robię z siebie dziwki i
ofiary.
Wracamy ...