To będzie dobry rok – bez rocznic i postanowień śpiewały
kiedyś poznańskie Muchy. Muzycznie wygląda to całkiem, całkiem. Nie minęło
jeszcze sto dni, a wszystko kwitnie. No proszę, na szczęście muzyka jest
stabilniejsza niż złotówka, także śmiało marka „Teraz Polska” może walczyć z „Resztą
Świata”. Muzyka to manifest ;-) Mój jak zwykle tylko mój i tylko dla mnie
przegląd dwóch miesięcy. Masa powtórzeń, skrótów zrozumiałych tylko dla mnie,
dla zabicia sumienia i przeciążenia Internetów.
1. Maria Peszek – Polska A B C i D;
ulubienica prawnicy powróciła, za młoda, aby założyć jej teczkę. Nowy manifest,
nowa ocena sytuacji:
można
szczuć słowem,
można
szczuć modlitwą,
można
dzielić ludzi
tknąć
krzyżem jak brzytwą.
Kwintesencja
sytuacji w kraju nad Wisłą, naczelnik państwa ma kolejne dowody do wielkiej
sympatii do Marii Peszek.
2.
Julia
Marcel – Andrew; to kolejne bingo.
Julia śpiewa o relacjach międzyludzkich. Tak wyglądają współczesne walentynki,
tak się teraz kocha, tak teraz się poznaje ludzi. Paradoks ludzi XXI wieku
przytulamy się, przewijać w trakcie tablicę na facebooku. Jesteśmy coraz
bardziej wirtualni, co raz mniej realni.
Może czas na wylogowanie?
3.
Zamilska
– FuckFray; w trzeci piątek lutego wyszła nowa płyta Zamilskiej Undone.
Teledyskiem do FuckFray jarałem się już wcześniej. Całość doskonała. Cóż muzyka
bardziej na słuchawki niż na głośnie słuchanie w kamienicy. Ma w sobie tyle
energii, że jeśli ktoś jest w stanie zrobić rewolucję to jest to właśnie ona. To
taki piękny mord, najpiękniejsza krew tej zimy. Nawet Kajetan P. zrozumiałby.
Wyobrażam sobie FuckFray na zakończenie ŚDM
w Krakowie;-)
w Krakowie;-)
4.
Chilllove
– Tell me; przeraziłem się, gdy dowiedziałem się, że to Polacy. Duet prosto
z Wrocławia. Jak chillout to wiadomo, że miłość. Białe prześcieradła, zapach seksu
w powietrzu, namiętność kipi w żyłach. Nie jest to odkrywcze co robią, ale na zimę idealne.
z Wrocławia. Jak chillout to wiadomo, że miłość. Białe prześcieradła, zapach seksu
w powietrzu, namiętność kipi w żyłach. Nie jest to odkrywcze co robią, ale na zimę idealne.
5.
Brodka
– Horses; z Brodką to jak z Adele co
wyda, to dobre, mniej lub bardziej, ale skrojone na miarę potrzeb. Niczym
idealny program wyborczy – partii marzeń. Ciekawe jaka będzie nowa płyta.
Pewnie ciepła jak wiosna. Chociaż nie polityka to niezbyt dobre skojarzenie.
6.
Kobiety,
Bohater gorących romansów; usłyszałem to na zakazanej stacji (ta od
żydowskiej gazety). Naiwny, wręcz infantylny tekst, niewymuszona zabawa
instrumentami. Może przez to świeże? Prawie biwakowe, ale każdy przecież chcę
być bohaterem gorących romansów (może nie każdy, ale ja na pewno).
7.
The Last Shadow Puppets, Bad Habits; to brudne, grzeczne granie. Mentalnie
obsadzone
w najlepszych latach muzyki (wersja dla dinozaurów). Może marka Puppets na to wpływa, ale kawałek naprawdę dobry. Miła alternatywa dla wszechobecnej papki.
w najlepszych latach muzyki (wersja dla dinozaurów). Może marka Puppets na to wpływa, ale kawałek naprawdę dobry. Miła alternatywa dla wszechobecnej papki.
8.
Massive Attack, Take it there (feat. Tricky & 3D);
kolejna podróż sentymentalna. Massive Attack klękajcie narody. Czekam, czekam, tak bardzo czekam na nowy
album. Pewnie nie jedna perła. Massive Attack tworzą od zawsze stabilną,
demokratyczną muzykę może momentami wręcz nudną i przewidywalną, ale co jest
piękniejsze niż równowaga
w szaleństwie?
w szaleństwie?
9.
Miamigo,
What I Want; dalej wędrujemy do tego co już było. Miły głos, prosty tekst,
kawałek gitary w tle. Idealna recepta na sukces. Zielone wpadają. Nie obraża
uczuć religijnych (chociaż można się doczepić – w końcu on czegoś chcę, wręcz
żąda).
10. New Order, Singularity; ostatnie
tchnienie lat 80tych, zapewne nie;-) Jak to mówią
w niektórych kręgach „dobra nuta”, grunt w tym wypadku, że nie „dobra zmiana”, bo wtedy to tylko „ruina”.
w niektórych kręgach „dobra nuta”, grunt w tym wypadku, że nie „dobra zmiana”, bo wtedy to tylko „ruina”.
11. Kasia Stankiewicz & Skinny – I wish;
w 2016 roku dużo obietnic w muzyce. Muzyka na nocne obrady, niekoniecznie na
nocne rozmowy Polaków. Warto jednak rozmawiać. Ciekawy duet. Kawałek z 2015
roku, przeszedł mi gdzieś tam w zapomnieniu, ale w końcu znalazłem
i rozkochuje się w nim po raz kolejny. Obawiam się jednak, że to za ambitne. Skinny startuje w projekcie „Polak potrafi”, może warto wesprzeć. Nie może, a trzeba. Majstersztyk, ach Ci nauczyciele angielskiego.
i rozkochuje się w nim po raz kolejny. Obawiam się jednak, że to za ambitne. Skinny startuje w projekcie „Polak potrafi”, może warto wesprzeć. Nie może, a trzeba. Majstersztyk, ach Ci nauczyciele angielskiego.
12. Hooverphonic – Badaboum; chciałbym
wrócić do czasów kiedy pierwszy raz słyszałem Hooverphonic. Byłem taki moralnie
niewinny. Nowy singiel nie jest jednak taki wysublimowany jak wcześniejsze
projekty, ale po kilkukrotnym przesłuchaniu nóżka ciągle chodzi. Ostatnio
często mowa o „nieśmiertelności” – Hooverphonic na nią ciągle pracują.
13. Szymon – Golden; teraz Polska po raz
siódmy. Prawdziwa „walcząca”, teraz od prawdziwych patriotów mam zapewniony
wpierdol. Szkoda, że tego diamentu nie ma już z nami. Niestety wszyscy walczymy
z depresją. To cichy zabójca, a nie choroba na lekarstwo. Szymona nie ma już z
nami. Smutna historia, szkoda. Płyty wydane po śmierci zapewniły mu jednak
nieśmiertelność. To się właśnie nazywa wygrać życie.
14. MJUT – 17 GB; lubię takie studenckie
granie, pusta scena, kufle z piwem, gdzieś tam zakochana para w tle, a ja
upojony muzyką i papierosami cicho śpiewam i naśladuje gitarzystę. Mądry tekst,
przypomina mi takie wczesne lata XXI-ego wieku. Z tą różnicą, że wtedy 17GB to
ewentualnie miał dysk twardy. Za słowa „więcej dzieli nas niż łączy …” muzyczny
Oscar.
15. Kaliber 44 – Nieodwracalne zmiany; nie
miałem tego zaznaczać, ale chyba jednak wolę stabilność i niech będzie. Cóż za
łaska z mojej strony. Płyty jeszcze nie słuchałem, za stary jestem, a może się
po prostu boję. Nie, na pewno nie rozczarowania, aż takich nie mam ambicji.
Ciekawi mnie czy to jednorazowy występek czy pomysł na coś dłuższego. To mam
już zapewniony drugi raz manto. Do jedynych prawdziwych z Maryją, Jezusem i
prawymi hasłami Polakami dołączają hiphopowcy.
P.S: I tak nikt mnie nie czyta
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz