2015 w muzyce to nie było nic nadzwyczajnego, nie poczułem żadnego katharsis.
Ewentualnie mogę mówić o jaskółce dobrej zmiany, bo polska muzyka ewoluowała.
Oprócz kopii popowych gwiazdeczek znalazły się również perły. Jakie to diamenty
w 2015 roku wpadły w moje uszy, a przede wszystkim w moje serducho:
1. Kortez –
Zostań/ Co myślisz/ Pocztówka z kosmosu/ Od dawna już wiem
Kortez to objawienie. Kortez to muzyczny prorok,
Kortez to wieszcz narodowy.
To smutas, taki facet, który został już kilkanaście razy skopany przez życie. Zdradziła go baba, wróć kobieta, nieukłada mu się w życiu. Jest sentymentalny, romantyczny, naiwny i szczery. Prosta muzyka – delikatna perkusja, gitara też nierozpędzona jak u bractwa Iron M. „Bumerang” będzie do mnie często wracał. Emocjonalnie Kortez opisuje 50% rozterek wszystkich Polaków, którzy w tej chwili nie bronią, albo nie pomstują przeciwko rządowi. Rośnij, śpiewaj, trwaj. Geniusz 2015.
To smutas, taki facet, który został już kilkanaście razy skopany przez życie. Zdradziła go baba, wróć kobieta, nieukłada mu się w życiu. Jest sentymentalny, romantyczny, naiwny i szczery. Prosta muzyka – delikatna perkusja, gitara też nierozpędzona jak u bractwa Iron M. „Bumerang” będzie do mnie często wracał. Emocjonalnie Kortez opisuje 50% rozterek wszystkich Polaków, którzy w tej chwili nie bronią, albo nie pomstują przeciwko rządowi. Rośnij, śpiewaj, trwaj. Geniusz 2015.
2. Król –
Zaklęcie
Dużo jest charyzmy w głosie Króla. Niby wszystko już
było, ale ten utwór zachwyca, czaruje na nowo. Pozwala, aby wewnętrznie przeżyć
kolejną podróż do wnętrza siebie. Król niech czaruje. Może brakuje nam lat
80tych? Nie wiem, nie znam urodziłem się prawie pod koniec. Taki Ciechowski,
ale bardziej z Rezerwatu. Broń Boże Kombii. Król to jednak król, a nie błazen.
Tak dalej, w najgorszym wypadku „trzy razy spluć, pożegnać się, zostać”.
3. Rysy &
Justyna Święch – Przyjmij brak
W 2015 roku w moim przekonaniu muzyka elektroniczna
wspięła się na wyżyny intelektualizmu. Rysy to takie ukoronowanie tego, co było
najlepsze w muzyce elektronicznej minionego roku. Przyjmij brak z spokojnym,
wyrafinowanym,
a zarazem wyważonym głosem Justyny Święch to wisienka na torcie, a raczej Giewont. Przyjemne, strawne, smaczne.
a zarazem wyważonym głosem Justyny Święch to wisienka na torcie, a raczej Giewont. Przyjemne, strawne, smaczne.
4. Daniel
Bloom & Mela – Katarakta
Daniel Bloom to prawdziwy ładunek wybuchowy. Świetny
producent, genialna płyta, do tego bardzo dobry teledysk. Zwiastuje nową
jakość, ba, bardziej nową innowacyjność w muzyce. Szkoda, że zapomniany jak większość
tutaj przez stację komercyjne, a może po prostu o to chodzi, aby tworzyć
niekoniecznie to, co w pierwszym sorcie.
5. Baasch –
Siamese sisters
Baascha poznałem za sprawą dosyć kiepskiego filmu „Płonące
wieżowce”, to był jeden z niewielu plusów tego filmu. Nie to był jedyny atut
tego filmu. Ale nie o filmach mowa. Pierwszorzędna muzyka, urzeka i zachwyca.
Może cała płyta jest nie, co zbyt tematyczna, ale generalnie Baasch to dobra
wiosna. Będzie ciepło, a momentami nawet gorąco. Psychodelicznie, seksownie, prawie
oryginalnie. Cieszę się, że bliżej nam do Skandynawii niż do Azji.
6. Patrick the
Pan – Niedopowieści
Patrick the Pan wspólnie z Panem Dawidem Podsiadło w „Niedopowiesciach”
opisują jak ma, jak powinien wyglądać prawdziwy rock. Nikt tutaj niepotrzebnie
nie wyje, nikt tutaj nie głupieje z gitarą. Smaczne to jest, da się to jeść,
smakuje mi to. Oby tak dalej. Do tego jeden z lepszych teledysków 2015. Dobrze
się to wszystko zgrało. Ambitny tekst, ciekawa aranżacja, głos i delikatność
dźwięków. „Czarne lub białe opowieści dla szarych ludzi … ulubioną lekturą są”.
7. Bokka – Let
It
To nie moje pierwsze spotkanie z tą formacją. Bokka
wykracza poza granicę. Rozwala system, drugi dobry album. Nic tutaj nie jest
patriotyczne. Jest żywo, jest energicznie. Ciepły, zmysłowy głos wokalistki i synchronizacja
reszty. Jak w skokach do wody, wszystko przemyślane, idealnie i do zatracania
się bez reszty. Piękny kawałek, tak dalej.
8. Taco Hemingway
– Następna stacja
Nie wiem czy ten Pan nie jest za bardzo warszaw(F)ski,
hipsterski. Nie jest to muzyka dla wszystkich przyswajalna. Niektórych irytuje,
innych zachwyca, w moje pokolenie przypuszczam, że trafia. Broni się.
Koncertowo wypada nie najgorzej, ale do kanonu polskiego hip hopu chyba będzie
mu daleko. Ale czy to hip hop? Trudny do zdefiniowania, ale to chyba walor w
tych czasach? Przejażdżką jedynym metrem w Polsce, co ma aż dwie nitki
sprawiło, że ten utwór doczekał się sporej grupy wyznawców nawet na LP3. Taco
na szczęście nie śpiewa o pierdołach, ale zgrabnie opowiada życie. Za to duży
plus.
9. Mary Komasa
– Come
Po zjawiskowym, freaku i zakręceniu w głowie przyszedł
czas na „Come”. Nie wiem na ile tutaj berlińskich wpływów, ale przyjemne to
wszystko dla ucha. Wykrystalizowane, delikatne, ale odpowiednio podlewane
benzyną, kiedy trzeba. Nie za często, bo nie o to chodzi w Come. Doszukiwałbym
się w tym hipnozy, ale za dużo chyba już takiej muzyki przetrawiłem, aby
dorabiać fałszywą ideologię.
10. Bisquit –
Kasjo
Ciasteczka lubię za wszystko, za pewne rzeczy
bardziej, za inne mniej. To jaka miłość związana z pierwszymi kawałkami tego
poznańskiego teamu. Nie wiem na 100% czy z Poznania, ale taka muzyka pasuje do stolycy
wielkopolski. Kasjo powrót do dzieciństwa. Płyta jeszcze z ad.2014, utwór
światło dzienne ujrzał mniej mroźną zimą 2015 roku. Coś pięknego, coś
wielkiego, coś, co będzie rosło w siłę.
Poza 10tką:
11. Smolik/ Kev Fox – Run
12. Oly – Alterlife
13. The Dumplings – Nie gotujemy
14. Lucy Rose – Mokotów
15. Piotr Zioło – Podobny
16. Fishmoll – Eager Boy
17. Lao Che – Wojenka
18. Mikromusic& Skubas – Bezwładnie
19. Dawid Podsiadło – W drugą stronę
20. Natalia Nykiel – Bądź dużym …
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz