piątek, 15 stycznia 2016

O powrocie

Hip hopu słuchałem lata temu. Za stary jestem, mój bunt ma inny wymiar.
Z bagnetem na bro
ń już raczej nie będę biegł, bo i po co. Jako przedstawiciel pokolenia „0” ambicji, osobowości, empatii i samodzielności pozwoliłem sobie na recenzję najnowszego kawałka Kaliber 44 – Nieodwracalne zmiany.

Tak, tak słynny Kaliber 44. Wiadomo, że z pewnych przyczyn skład już nie ten sam. Pozostało dwóch bojowników Marii. Osławiony legendą mniej lub bardziej, bardziej lub mniej jak Paktofonika. Obie formacje skupione z osobą ś.p Magika były, są i będą renomą.
„Nieodwracalne zmiany” słucha się przyjemnie. Nie gardzi tym ucho, nie molestuje się mózg, nikt nie cierpi, ale doznań hedonistycznych brak. Nie wiem, może z zielenią to smakuje inaczej. Raczej nie spróbuje. Stara szkoła, dla tych którzy są jej wiernym bractwem to zapewne euforia, dla mnie herbata. Wypiję, ale do słuchania hip hopu nie wrócę.

„63 minuty dookoła świata” i „Księga tajemnicza prolog” to epopeje, polskie wydania biblii, czy nowa płyta Kalibra dołączy do tego zestawu wątpię. Nie ten czas, nie ten klimat, nie to powietrze.



W oczekiwaniu na 44 dzień 2016 roku. 

Brak komentarzy: