Niestety każda nawet najpiękniejsza historia, kiedyś się kończy. Życie to piękna bajka, ze wzlotami i upadkami. Przeplatana. Może nie w kratkę, w inny barwny deseń. Zmarł Dawid Bowie.
Skłamałbym, gdybym napisał, że byłem wielkim fanem tego artysty. Nie, nie byłem. Urzekł mnie kilkoma utworami. Pamiętam stare "Let's dance" czy "Tonight" wspólnie z Tiną Turner.
Glam rock, trochę kiczu typowego dla lat 80tych, ale zarazem niesamowita osobowość. Pamiętam go z książki "My dzieci z dworca Zoo" i będzie mi się kojarzył z utworem, o którym była mowa "It's too late". A mówią, że nigdy nie jest za późno.
Bezpośrednio moje muzyczne spotkania z Dawidem Bowie to rok 2013 i albumem "The Next Day". Bowie pachnie Berlinem, Berlin pachnie Dawidem Bowie. Adieu Panie Bowie!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz