niedziela, 14 lutego 2010

Infantylne rozumienie słów

Wygrzebałem - co za nie trafne określenie, wierszyk - wybitnie infantylny. Napisany ponad dziesięć lat temu i publikowany w gazetce szkolnej. Oj, było się romantykiem. Było


"MIŁOŚĆ"
Miłość to chwila
czasem długa
czasem krótka
czasem mija 
czasem zostaje
kiedyś może zgaśnie
a może nie. 
Nie uciekniesz przed nią
nie kupisz jej
nic jej nie obiecasz
nie stawiaj więc warunków
kochaj jak mówi poeta
mimo wszystko
za Bóg zapłać
za nic. 
A dzisiaj jak rozumiemy miłość? Mając trzynaście lat, świat jest prostszy. Zapewne znajdujemy się wówczas w sieci mniej skomplikowanych relacji między ludzkich.  A dziś? Nie doceniamy miłości. Szukamy płciowości. Moralizatorska gadka o dziesiątej rano. Kochać trzeba przede wszystkim siebie. Nie ma to jak zdrowy egoizm.  

Brak komentarzy: