Wygrzebałem - co za nie trafne określenie, wierszyk - wybitnie infantylny. Napisany ponad dziesięć lat temu i publikowany w gazetce szkolnej. Oj, było się romantykiem. Było
"MIŁOŚĆ"
Miłość to chwila
czasem długa
czasem krótka
czasem mija
czasem zostaje
kiedyś może zgaśnie
a może nie.
Nie uciekniesz przed nią
nie kupisz jej
nic jej nie obiecasz
nie stawiaj więc warunków
kochaj jak mówi poeta
mimo wszystko
za Bóg zapłać
za nic.
A dzisiaj jak rozumiemy miłość? Mając trzynaście lat, świat jest prostszy. Zapewne znajdujemy się wówczas w sieci mniej skomplikowanych relacji między ludzkich. A dziś? Nie doceniamy miłości. Szukamy płciowości. Moralizatorska gadka o dziesiątej rano. Kochać trzeba przede wszystkim siebie. Nie ma to jak zdrowy egoizm.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz