Spacer, muzea i obserwacja tłumu. Iście leniwa niedziela. Uwielbiam ten dzień.
Pobudka niekoniecznie o racjonalnej porze. W końcu można pozwolić sobie na odrobinę szaleństwa. Za oknem pusto, ale nie smutno. Piastowska bez samochodów realne jedynie w niedzielne przedpołudnie i po trzeciej w nocy. Miasteczko śpi, w większości jeszcze nie wytrzeźwiało, a na siedzenie na ławeczkach czy trawie pogoda nie odpowiednia.
Zimo. Może nie, bardziej szczypie nadchodzącą zimą. Lubie takie powietrze, świeże można się zachłysnąć. Ludzie spokojniej, bez pośpiechu. Niektórzy spacerują, inni wracają bądź też idą do Kościoła. O nim miał być ten post. Ale gdy to przeczytałem stwierdziłem, że albo za ostre albo za niedojrzałe. Na pewno buntowniczo. I nie ma, zostaje zapisane gdzieś na kartkach historii. I albo przepiszę albo spalę, ewentualnie zgubię.
Dobra wracamy do niedzieli. Spacer standard Planty. Bez korków, w końcu to nie wakacje, ani wiosna. Nie pachnie bzem i uczuciami. Babcie z pieskami na spacerkach, straż miejska, filozofii i poeci w ekstrawaganckich strojach, kilka zakochanych par. Gromady samotników, w tym i Ja. W muzeach tłumy, w końcu dzisiaj bezpłatnie. Nie, nie lubię się przepychać.
Tak, nie będziemy obcować z kulturą. Nie w ten sposób, nie dzisiaj.
Powrót. Pierwsza kawa z mlekiem, a raczej mleko z kawą. Uśmiech, dostałem super prezent. Prawdziwa suprise! Dobra, zza oknem coraz szarzej, tłum wraca i już nie tak mozolnie jak kilka godzin temu. Piastowska niestety zakorkowana. W końcu już prawie szesnasta.
Ciekawa leniwa niedziela. Miło, ciekawe jaka będzie następna. Ale wcześniej czeka mnie cały tydzień zagadek.
Nowy tydzień zapowiada się dosyć pracowicie. Zobaczymy czy kolejna niedziela będzie równie leniwie ciekawa.
Nowy tydzień zapowiada się dosyć pracowicie. Zobaczymy czy kolejna niedziela będzie równie leniwie ciekawa.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz