Nawet nie zauważyłem, że ten blog ma już ponad rok. Jak ten czas płynnie, zbyt szybko. Ale nie jest to żaden powód do świętowania. I nie o tym napiszę.
Polubiłem tegoroczną jesień. Przekonałem się do niej dzisiaj. Deszcz ma też swoje dobre strony. Kocham ciepły deszcz ale ten wiosenny budzący naturę do życia.
Listopadowy przeważnie działa na mnie przygnębiająco. Ale też posiada swoją magię. Przez przypadek dotykałem dzisiaj mokrych krzewów. Odkryłem w nich niesłychaną chęć życia. Dreszcz życia. Moc i siłę. Może to przez upór iglaki zachowują zieleń na zimę?
Moja hipoteza z biologicznego punktu widzenia jest bezsensowna, ale wyobraźnia potrafi coś takiego stworzyć.
Listopadowy przeważnie działa na mnie przygnębiająco. Ale też posiada swoją magię. Przez przypadek dotykałem dzisiaj mokrych krzewów. Odkryłem w nich niesłychaną chęć życia. Dreszcz życia. Moc i siłę. Może to przez upór iglaki zachowują zieleń na zimę?
Moja hipoteza z biologicznego punktu widzenia jest bezsensowna, ale wyobraźnia potrafi coś takiego stworzyć.
Kolejny plus jesienni ad. 2009 – mgła. Wprawdzie nie taka mroczna i drapieżna jak
u Kinga, ale działa na zmysły. Idealnie dopasowuje się do sztucznego kolorowego światła miasta. Zostawia nadzieję, że ten świecący punkt jest naszym celem.
u Kinga, ale działa na zmysły. Idealnie dopasowuje się do sztucznego kolorowego światła miasta. Zostawia nadzieję, że ten świecący punkt jest naszym celem.
Pozostał jeszcze wiatr. Nie zapomnę jak kolega jeszcze w podstawówce podał definicje wiatru jako mitycznego stwora latającego po niebie. Zawsze wywołuje to u mnie uśmiech, ale nie politowania tylko beztroski i siły wyobraźni dziecka. Wiatr kojarzy mi się
z energią ale i uporem i cierpliwością. Toczy swoistą walkę z całą resztą przyrody i potrafi ją do siebie podporządkować.
z energią ale i uporem i cierpliwością. Toczy swoistą walkę z całą resztą przyrody i potrafi ją do siebie podporządkować.
Deszcz, mgła, wiatr chce się rzec tylko siły przyrody. Ale z drugiej strony są natchnieniem dla całych pokoleń romantyków, wrażliwców. Dla zwykłych szaraków takich jak ja – mniej lub bardziej wpływają na samopoczucie, ale jednak. To osobisty powód do szczęścia dla każdego z nas – wszystko to możemy sami zauważyć i interpretować jak chcemy. Możemy się zachwycać promieniami słońca przebijającymi się przez wielką czarną chmurę definiując to jako walkę i nadzieję na lepsze jutro. Kiedy obserwujemy w nocy niebo, kto choć raz nie liczył gwiazd? Nie zastanawiał się: czy to spadająca gwiazda?, czy coś w nich jest nam zapisane?. Nie napiszę, że traktuje to na poważnie, ale raczej zwariowałbym gdybym cały dzień choć na chwilę nie zachłysnął się tą bardziej metafizyczną stroną człowieka.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz