poniedziałek, 19 października 2009

Intensywniej

W końcu następuje powolne wyciszenie tego wszystkiego. Miałem już dość pewnych spraw, osób, rzeczy, miejsc. Wsiadłem w pociąg późno w nocy i jestem od piątku na moich stepach akermańskich. Z ostrym klimatem, szaroburym krajobrazem walczącym z triumfem jesieni. Przemyślałem to wszystko, odpoczywam. Nabieram energii do życia i do ludzi. Kot mruczy mi do ucha, w przerwie kiedy znudzi mu się oglądanie świata zza szyby. To moje piękno października. Cisza, spokój, szelest liści, resztki śniegu z pierwszych wyczynów zimy. Pewnie, że wolę ludzi, hałas miasta, pęd życia i całą resztę. Ale kiedyś trzeba złapać  nowy wiatr w żagle. Powoli go zauważam. Jeszcze nie wiem, z której strony działa  oczyszczająco, ale wiem, że jest. Wydaje się, że wszystko jest na dobrej drodze. Czytam zaległe maile jeszcze z lipca, taki mały powrót do przeszłości. Już wiem co się działo na wakacjach w polityce, gospodarce, kulturze.  I to dogłębnie, a nie  szczątkowo Kończę pozaczynane kiedyś książki, odstawiam niezliczone ilości wypalonych papierosów, powoli żegnam się z kawą. Ba, nawet uśmiecham się do zgorzkniałych ludzi. Odczuwam potrzebę zmiany i prawdziwą radość z życia, bycia sobą. Po prostu wszystko toczy się intensywnej. I tego sobie życzę.

Brak komentarzy: