środa, 22 kwietnia 2009

Kochana wiosna, świat budzi się do życia - tylko dzięki i wyłącznie za sprawą przyrody. Zostawiłem Kraków na dwa tygodnie i wracając powróciłem do nowej pięknej krainy przepełnionej zielenią, budzącą się przyrodą, obfitą w żołty kolor najwcześniejszych miejskich znaków wiosny czyli mleczy. Opuściłem, w sumie zbyt wiele powiedziane opuściłem wyjechałem z pięknej krainy która z kolei dominowała bielą połączoną z intensywną zielenią. A w duszy ciągle zima. Niestety, wszechobecna zima. Ale i tak niestety bywa. W sumie, za sprawą zmiany miejsca otoczenia, to już nie zima tylko wczesne przedwiośnie.


W sumie pisze banalnie, ale i tak zbyt mało komicznie jak na obecną sytuację choćby polityczną Polski - póki co nikt nie pyta mnie, czy mam problemy alkoholowe. Dla samego siebie czyli jedynego czytelnika tego bloga, zdradze, że jedyne nałogi u siebie zauważam to papierosy
i nadmierna chęć życia i bycia sobą i tylko sobą.


Właśnie, ciągle się zastanawiam dlaczego gdy rozmawiam z kimś nie znanym mi zbyt dobrze, gdy napiszę, że chce być sobą i tylko sobą, ciągle słyszę powodzenia i do widzenia?


Szkoda, że zapomniałem zabrać ze sobą aparatu wiosna, stała się przepiękna. I mimo, że jestem wyznawcą teorii, że wszystko co piękne zostaje w pamięci. Chciałbym dziś zrobić zdjęcie choćby widoku na krakowskie błonie.


Na pocieszenie coś sobie zamieszcze, jeżeli tego nie skasuję będę miał wielką radość za kilka lat, a nawet miesięcy.


Brak komentarzy: